Do czasu wysiedleń ludności narodowości niemieckiej w 1946 roku pożarnicy niemieccy i polscy, ramię w ramię zgodnie i z pełnym zaangażowaniem wspólnie walczyli z zagrożeniami pożarowymi. Jak niegdyś przekazała nam jedna z pionierek Zgniłego Mostu: "My i Niemce razem do pożaru biegli i wspólnie gasili. Nie mieli my i oni z tym kłopotu. Dobrze się rozumieli. Pogotowie było przy Shulestrasse (ul. Szkolna) i mimo bóli z wojny stosunki my mieli dobre i przy ogniu dobrze my razem wespół grali". Wskazuje to, że kultura i etykieta strażacka jest ponad wszelkimi podziałami.
Początkowo, do gaszenia pożarów używany był wóz konny wyposażony w ręczną pompę, drabina i prądownice. W przypadku alarmu wyznaczeni byli gospodarze, którzy zaprzęgali konie.
W roku 1946 zmieniono nazwę na „Ochotnicze Pogotowie Przeciwpożarowe w Mościsku”, a w 1949 roku na „Ochotniczą Straż Pożarną w Mościsku”.
Na przełomie lat 60 - tych i 70 - tych, OSP w Mościsku została wyposażona w przyczepę gaśniczą podczepianą do ciągnika rolniczego, wyposażoną w podstawowy sprzęt gaśniczy, w tym motopompę. Dopiero po roku 1975 strażacy ochotnicy dostali do dyspozycji lekki pojazd gaśniczy GLM, a także wyremontowano poniemiecką remizę. W 1980 roku jednostka została wyposażona w pojazd Star 244 GBA, co znacznie przyczynić się miało do skuteczności i szybkości działania w przypadku wystąpienia zagrożenia. Jednakże nim wyjechał do pierwszej akcji został on zmobilizowany, zarekwirowany i przemalowany na zielona dla Zmilitaryzowanych Oddziałów Milicji Obywatelskiej w Dzierżoniowie jako „polewaczka” ze względu na ogłoszenie Stanu Wojennego. Wrócił on po kilku latach na stan OSP. W 1992 druhowie wraz z pojazdem zostali skierowani do walki z pożarem w Kuźni Raciborskiej, który w powojennej historii Polski należał do jednego z największych.
W 2022 roku po wielu latach starań przybył do OSP w Mościsku nowoczesny nowy wóz bojowy GBA na podwoziu firmy MAN. Był to dowód docenienia pracy i służby całych pokoleń strażaków z Mościska.
Po dziś dzień służymy społeczeństwu ratując ich życie zdrowie i mienie. Odkładając nasze obowiązki na bok, spieszymy zawsze z pomocą tam, gdzie jest ona potrzebna i głęboko wierzymy, że tradycje pożarnicze będą przejmowały kolejne pokolenia.